Triumf Soleya

Już po raz piętnasty poznański Novotel na Malcie gościł miłośników fajki z całej Polski. W tym prestiżowym turnieju wzięło udział 63 fajczarzy. W rywalizacji wolnego palenia fajki zwyciężył systematycznie wracający do formy Roman Kalinowski. Serdecznie gratulujemy temu przesympatycznemu fajczarzowi z Zielonogórskiego Klubu Fajki.

 

Jak co roku we wrześniu wybraliśmy się do Poznania na kolejny, już
XV Fajkowy Puchar Novotel
. Ta cykliczna impreza na stałe zagościła w kalendarzu fajczarskiej braci. Zawsze odznaczała się dobrą organizacją oraz popularnością wśród fajczarzy. Mój debiut na turniejach miał miejsce właśnie w Novotelu. Zająłem wtedy 69 miejsce – to chyba nie tak źle?

I tym razem organizatorzy nie zawiedli. Impreza przygotowana była na 5 z plusem, choć, jak się okazało, nie bez emocji. Fajki turniejowe dotarły, a właściwie zostały znalezione w magazynie firmy kurierskiej i przywiezione rankiem tegoż dnia. Na twarzach organizatorów wyraźnie rysowało się uczucie ulgi. My raczej nie będziemy reklamować tej firmy kurierskiej.

 

Na turniej dotarli reprezentanci fajczarzy z Bydgoszczy, Gorzowa, Katowic, Kalisza, Konina, Koszalina, Łodzi, Ostrowa, Szamotuł, Szczytnej, Warszawy, Wrocławia, Zielonej Góry oraz niemieckiego Wriezen. Swoje stanowiska rozstawili również przedstawiciele trafik i wyrobu fajek. Jak zawsze uwagę przyciągały nowe modele (ślimaki) mistrza Polińskiego, ale zaciekawienie wzbudziły także gruszkowe dzieła sztuki Andrzeja Grześkiewicza.

Zaczęło się od oficjalnej części spotkania. Prezydent Rady Polskich Klubów Fajki Henryk Rogalski uhonorował Fajczarza Roku 2010, wieloletniego prezydenta PC Szczytna i wiceprezydenta RPKF – Wiesława Ratajka. Prezydent wręczył też specjalne upominki prezydentom klubów, które w tym roku obchodziły jubileusz 25-lecia.

Nadszedł czas skosztowania fajeczki. Już tradycyjnie zostaliśmy poinstruowani przez panią Zofię Rogalską o zasadach turniejowego palenia. Sędziowie stolikowi rozdali fajki i tytonie. Wszyscy przyjęli wygodne pozycje. Czas start.

 Zaczęło się całkiem sympatycznie. Na procesie rozpalania fajki odpadło dwóch uczestników. Tym jednak razem nie mieliśmy do czynienia z absurdalnym wyścigiem o ostatnie miejsce. Reszta spokojnie kontynuowała palenie. Zerkam do swojej fajeczki. Niewielki żar w fajce dawał szansę na dłuższe niż zwykle palenie. Zwykle na początku miewałem niezłe palenisko. Zegar powoli odmierzał kolejne minuty.

Po prawie osiemnastu minutach zgasła kolejna fajeczka. Powoli, acz systematycznie odpadali kolejni uczestnicy. Ryczące czterdziestki zaczęło już tylko 48 zawodników. Mijają 3 kwadranse palenia. Zerkam w komin fajeczki – żar wielkości główki od szpilki. Super. Sprawdzam ubijakiem ilość tytoniu – jeszcze ponad połowa. Drugie super. Dziś pobiję swój rekord. Parę pyknięć i… trzecie super. Faja padła. Przemiła sędzina stolikowa odnotowała przy moim nazwisku 46:06 minut.

Tylko 23 zawodników zaczęło drugą godzinę. Z 11 lokatą i z czasem 1:15:02 zakończyła najlepsza uczestniczka turnieju, Elżbieta Dymkowska z KKF Koszalin. Nim minęły 2 godziny rywalizacja została rozstrzygnięta. Wygrał nasz wspaniały kolega, reprezentant ZKF Zielona Góra, Roman Kalinowski (1:40:02), przed reprezentantem gospodarzy Damianem Muchą (1:37:07) oraz systematycznie osiągającym coraz lepsze wyniki Cezarym Zemło (1:35:46) z KMF Szamotuły.

 W przerwie turnieju wszyscy udali się na obiad. Jak zawsze, hotelowa restauracja stanęła na wysokości zadania. Obsługa uwijała się pomiędzy stolikami dostarczając strudzonym palaczom kolejne dania. Szkoda tylko, że mój żołądek od dwóch dni trawił tylko kawę. Poobiednia fajka wyciągnęła wszystkich do hotelowego patio.

Około godziny 17.00 wszyscy ponownie spotkali się w sali dla palących. Nastąpił moment uroczystego wręczenia pucharów zwycięzcom oraz nagród i dyplomów wszystkim uczestnikom spotkania. XV Fajkowy Puchar Novotel przeszedł do historii.

Tym razem jednak wielu uczestników pozostało, by rozsiąść się przy stolikach hotelowego patio i zapalić wspólnie jeszcze nie jedną fajeczkę czy cygaro. Co przezorniejsi uzupełnili wystrój stolików o przepyszne nalewki własnej produkcji. Mistrzostwo świata zdobyła u mnie nalewka Macieja Faji – Amaretto z pestek śliwki. W tak sympatycznym towarzystwie czas, niestety, mijał zbyt szybko. Nieubłaganie nadeszła pora powrotu do domu.


 

Wyniki turnieju

 

  • Monika, 2011-10-16 17:37:28

    Ja też tam byłam, miód i wino piłam ;-) Było bardzo klimatycznie i świetnie się rozmawiało, zwłaszcza na patio...